10 sposobów radzenia sobie ze stresem!

Myślę, że wcale się nie pomylę, jeśli stwierdzę, że każdy z nas doświadcza w życiu stresu – w mniejszym lub większym zakresie. Oczywiście dla jednych jest to deadline w pracy, dla innych ważny egzamin, a jeszcze dla innych przeżycie za minimalną kwotę przez cały miesiąc. Stresory są różne, tak samo jak różni są ludzie, którzy ich doświadczają. U każdego człowieka stres objawia się zupełnie inaczej i każdy człowiek inaczej sobie z nim radzi.

Wiele osób opisuje stres jako pewien rodzaj „szumu w tle”, który pojawia się w trakcie wielu codziennych doświadczeń. Wynika to z nowoczesnego społeczeństwa, w którym przyszło nam wszystkim żyć. Szybkie, intensywne tempo, zbyt wiele wymagań, niepewna przyszłość, brak czasu dla rodziny, nie wspominając o zwykłej zabawie i wyluzowaniu się, pozbyciu wszelkich myśli.

Psychologia definiuje stres jako zespół reakcji organizmu na zdarzenie bodźcowe, które zakłóca stan jego równowagi i wystawia na próbę lub przekracza jego zdolność radzenia sobie. Zdarzenia bodźcowe to szeroki zakres warunków zewnętrznych i wewnętrznych, które ogólnie nazywane są stresorami.

Tak jak wspominałam, każdy człowiek jest inny. Stresory, które będą działać na Ciebie, niekoniecznie zadziałają na koleżankę czy kolegę.
Zadajmy sobie jednak pytanie, czy stres to tylko taki okropny mały lub wielki „gość”, który źle wpływa na nasze samopoczucie i kojarzy nam się tylko negatywnie? Otóż nie. Stres nie istnieje tylko po to, by uprzykrzyć nam życie. Ma on też działanie pozytywne. Sprawia, że chce nam się cokolwiek robić. Dzięki niemu czujemy żyłkę rywalizacji i podejmujemy nowe wyzwania, motywujemy się. Natrafiamy na trudności, ale pokonujemy je, mamy powody, by wytężyć nasze szare komórki i rozwinąć swoje umiejętności.
Jak to ze wszystkim bywa, także stres ma swoje dwie strony – zarówno dobrą, jak i złą. Wszystko zależy od sytuacji w jakiej się znaleźliśmy.

W dzisiejszym wpisie chciałam jednak skupić się na tej gorszej stronie medalu. Większość z nas przeżywa teraz prawdopodobnie najlepszy etap życia: studia, pierwsza praca, kariera, zakładanie rodziny, rozwój osobisty, szukanie celu w życiu. Przyszło nam jednak zdobywać świat w ciężkich czasach, tzn. w czasach, gdzie stawiane są nam pewne warunki, od których uzależnione jest nasze powodzenie. Żeby osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie, musimy coś poświęcić, ciężko pracować i co chwilę wzmacniać swoje możliwości. Tempo jest szybkie, doba nadal trwa tylko 24 godziny, zadań przybywa, a czasu coraz mniej. I jak tu się nie stresować?

Żeby poradzić sobie ze stresem, musimy przede wszystkim dokonać oceny poznawczej – czyli zauważyć to, co wywołało u nas uczucie stresu i przeanalizować, dlaczego tak jest. „Co się dzieje?” i „Czy to jest dla mnie stresująca rzecz?” – jeśli odpowiedź na drugie pytanie będzie twierdząca, to musimy ocenić, czy trzeba będzie podjąć jakieś działanie. Warto też pamiętać, że ocena poznawcza, której dokonujemy, jest zmienną modyfikującą stres – w prostszych słowach np. nasz poziom zmęczenia czy ogólny stan zdrowia będą stanowić zmienne modyfikujące wpływające na naszą reakcję na określony stres psychologiczny czy fizyczny.

Jak radzić sobie ze stresem?

Są dwie strategie. Istnieje radzenie sobie zorientowane na problem, czyli np. osłabienie zagrożenia, zdystansowanie się od niego, negocjowanie, pójście na kompromis, zapobieganie stresowi w przyszłości. Te metody należą do czynności, które wykonujemy w obliczu pojawienia się stresorów po to, by z nimi walczyć, by je zmniejszyć, spacyfikować.
Natomiast druga strategia to radzenie sobie zorientowane na emocje, czyli zmiana siebie poprzez działania poprawiające samopoczucie, ale nie zmieniające stresora. O metodach z zakresu tej strategii właśnie dzisiaj chciałam Wam napisać. Może to być relaksacja, używanie leków, fantazje, terapia lub wszelkie inne sposoby. Wszystkie te działania mają jednak jeden cel: odwrócić uwagę od stresu i skupić się na innych, z reguły przyjemnych rzeczach.

Wybrałam sobie jeden z najbardziej stresujących zawodów i na stres jestem narażona codziennie, w wielu sytuacjach. Chcąc nie chcąc musiałam wypracować sobie pewne sposoby na poradzenie sobie z nim. Kiedy tylko czeka mnie jakiś egzamin czy zaliczenie, rozmowa z patronem, publiczne wystąpienie, wytłumaczenie klientowi, dlaczego zapadł taki, a nie inny wyrok, albo cokolwiek innego, to przed danym stresorem (bo przyjmujemy, że takie sytuacje są właśnie stresorami), albo tuż po nim, staram się zupełnie zrelaksować. Kilka metod wypróbowałam i na mnie naprawdę działają. Dlatego też postanowiłam się nimi podzielić.

  1. Kąpiel w dużej ilości piany. Najczęściej napełniam wannę owocowo – słodkim zapachem, który doskonale koi nerwy. Staram się pilnować, żeby woda nie była ani zimna, ani zbyt gorąca. Zapalam świeczki i włączam płytę z muzyką klasyczną. Naprawdę uważam, że dźwięki Chopina, Bacha, Beethovena czy któregokolwiek innego kompozytora, potrafią zdziałać cuda. Pozwalają się maksymalnie wyciszyć i zapomnieć o problemach dnia codziennego, albo o tym, co czeka nas jutro. Zamiennie z muzyką poważną słucham arii operowych. Kocham operę i te dźwięki mają na mnie równie zbawienny wpływ. W ogóle ulubiona muzyka działa na nas relaksacyjnie, więc po prostu zanurzmy się we wannie, zamknijmy oczy i wsłuchajmy w takie dźwięki, jakie nam odpowiadają. Wystarczy kilka minut, a sami zobaczycie efekt.
  2. Znalezienie odpowiedniego dla siebie serialu, który ma dużo odcinków, jest w miarę lekki i dotyczy spraw, które nas interesują. Z moim K. oglądamy razem kilka różnych seriali, ale mamy też swoje własne, które śledzimy w samotności. Serial jest o tyle lepszy od filmu, że trwa krócej, ale możemy się bardziej związać z jego bohaterami. Na własnej skórze odczuwam, że kiedy mam jakiś stresujący problem, to kiedy zaczynam oglądać dajmy na to „Pretty Little Liars” problem od razu znika. Po prostu o nim zapominam. Skupiam się na tym, kto jest tym tajemniczym „A”, dlaczego próbuje zniszczyć życie dziewczynom i automatycznie żyję ich sprawami. Po jednym odcinku na swój stres patrzę z zupełnie innej perspektywy.
  3. Kilka minut z książką i ulubioną herbatą. Książka działa w ten sam sposób, jak serial. Używam tych dwóch sposobów zamiennie, w zależności na co mam większą ochotę. W bardziej leniwe momenty pozostaję jednak przy serialu, który nie wymaga ode mnie niczego, nawet przewracania kolejnych stron;)
    Co do herbaty, to u mnie zwykle jest to melisa. Lubię herbatki ziołowe, a melisa ma dobroczynny wpływ na nasze nerwy. Wystarczy jednak najzwyklejsza herbata z odrobiną miodu i nasze serce zaczyna bić wolniej, a całe ciało się odpręża.
  4. Ruch. To naprawdę działa. Tylko koniecznie na świeżym powietrzu! 30 minut joggingu albo po prostu krótki spacer. Najlepiej w parku albo lesie, na łonie przyrody. Ostatnio doskonale działa na mnie power walk, czyli szybki marsz z wymachiwaniem rąk – tak można najprościej to opisać. Wystarczą wygodne buty, dres i obowiązkowo ulubiona, rytmiczna muzyka w słuchawkach! Wraz z przemierzanymi kilometrami stres znika sam.
  5. Taniec. No i ponownie ma to związek z ulubioną muzyką. Ten sposób został mi jeszcze z czasów, kiedy taniec uprawiałam, można powiedzieć, bardziej zawodowo. Znajdźcie w Internecie muzykę, która powoduje, że chce Wam się ruszać na parkiet. Może to być muzyka nowoczesna, hip –hop, latino czy disco – byle była bardzo rytmiczna i wpadająca w ucho. Zakładam luźny top i legginsy i „ruszam w tany”. Tańczę przed lustrem i staram się to robić z jak największym uśmiechem na ustach. Skaczę, klaszczę, robię półobroty – jednym słowem „wariatka tańczy”;) Prosta i bardzo skuteczna metoda na pozbycie się stresu.
  6. Ogólnie znana metoda głębokiego wdechu i wydechu z pozytywną afirmacją. To działa na mnie najbardziej np. tuż przed wejściem na egzamin albo na salę rozpraw. Głęboki wdech i wydech, najlepiej ze skłonem i powtórzony przynajmniej trzy razy. A w głowie podczas tego zabiegu musi istnieć morze pozytywnych myśli. „Uda mi się”, „Będzie dobrze”, „Kto jak nie ja”, „Nie ma się czym martwić” – to tylko niektóre z nich. Kilka minut, a czasem nawet sekund wystarczy, żeby odzyskać spokój i wiarę w swoje możliwości.
  7. Przytulanie się do bliskiej osoby. Kiedy tylko dopada mnie ogromny stres, to lecę prosto w ramiona mojego K.:) Podczas przytulania wydzielają się endorfiny i jest nam po prostu dobrze. Czujemy się bezpiecznie i uważamy, że nic złego nie może się stać. Przytulajcie się więc do wszystkich: chłopaków, dziewczyn, przyjaciółek, przyjaciół, swoich zwierzaków – każda minuta przytulenia jest cenna:)
  8. Słodkie małe co nie co. Kubuś Puchatek miał swój miodek i wydawał się być spokojnym i raczej zrelaksowanym misiem. Pozwólmy sobie więc czasem, zwłaszcza w bardzo stresujących chwilach, na coś słodkiego. Koniecznie musi być to coś, co lubimy najbardziej. Kilka kostek czekolady, ciastko, jakiś deser? U mnie zawsze są to lody. Nie dziwię się, że kiedy ktoś w filmie ma najzwyklejszego w świecie doła, to pokazują go z dużym pudełkiem lodów. One zdecydowanie mają jakieś magiczne moce;)
  9. Pisanie. Kiedy się czymś stresuję, siadam przed komputerem, albo z notatnikiem na kolanach i piszę. Opisuję swój dzień, swoje emocje, powody dla których tak się czymś martwię. Innym razem redaguję wpisy na bloga. Pisanie to zajęcie, które pozwala mi na chwilę zapomnieć o wszystkim, na podobnej zasadzie do serialu czy książki. Może macie swoje czynności, które tak na Was działają? Jeśli nie, to koniecznie je znajdźcie!
  10. Miejsce, które będzie naszą osobistą „Świątynią Dumania”. Ja to tak nazywam i takim miejscem dla mnie jest kościół. Jestem osobą wierzącą i właściwie tę moją wiarę zawsze porównywałam do wiary Mili, z ulubionej telenoweli, sami pewnie wiecie jakiej;) Boga traktuję jako najlepszego Przyjaciela, który pomaga mi w każdej sytuacji. Kiedy więc przeżywam coś złego, to idę porozmawiać z Nim do pobliskiego kościoła. Wybieram godziny, kiedy nie ma tam innych ludzi, bo lubię pobyć w samotności. Spróbujcie znaleźć sobie jakieś miejsce, które będzie miało w sobie dla Was magię. To może być nawet jakieś miejsce w domu, w ogrodzie, w parku, albo gdziekolwiek. Kiedy czymś się stresujecie, wybierzcie się tam, koniecznie sami i po prostu pomyślcie spokojnie. Stres, jak i w innych przedstawionych przeze mnie sposobach, zniknie automatycznie, albo może i będzie w Was cały czas, jednak przestaniecie się nim przejmować.

Jak widzicie istnieje wiele sposobów, żeby poradzić sobie ze stresem, zrelaksować się, poprawić sobie humor. Ja podałam Wam te, które wykorzystuję od lat i które u mnie zawsze się sprawdzają. Być może i Wam kiedyś przyjdą z pomocą.
A Wy? Jakie macie patenty na stres?:)

  3 comments for “10 sposobów radzenia sobie ze stresem!

  1. 6 marca 2015 o 19:43

    Jakiś długi czas temu wpadłem na rewelacyjny sposób, aby się nie stresować: po prostu się nie streseować, zdystansować się do wszystkiego, co możliwe. Albo się uda, albo nie, trudno. Albo będzie dobrze, albo nie, prędzej, czy później i tak stan się zmieni na zupełnie odwrotny. Taka sinusoida. Dlatego ilekroć coś idzie nie po mojej myśli i wszystko się sypie lub nie udaje, to wiem, że kiedyś będzie zupełnie odwrotnie. Ale to pewnie przez mój olewający styl bycia, bo nie znam zbyt wielu osób, których nie potrafi ogarnąć stres.

    • soap-jam
      6 marca 2015 o 21:30

      Trochę Ci zazdroszczę, że masz taki styl bycia;) Ja chyba nie potrafiłabym niczym się nie przejmować, czasami ten stres pojawia się u mnie podświadomie i nic z tym nie mogę zrobić. Ale masz rację co do tego, że „albo będzie dobrze, albo nie”. Innej opcji nie ma, więc może faktycznie powinniśmy bardziej się postarać nie przejmować tym, na co nie mamy wpływu. To wszystko jednak w teorii jest dla mnie o wiele prostsze niż w życiu.

  2. 9 marca 2015 o 21:31

    Hej :) Wpadam tutaj, gdyż postanowiłam usunąć mojego poprzedniego bloga- Skazana na bluesa. Dziękuję za odwiedziny, postanowiłam stworzyć coś przyjemniejszego niż poprzedni blog i tak oto powstało coś nowego: http://ja-wloczykijka.blogujaca.pl Serdecznie zapraszam:)
    Co do stresu, wiesz, nie każdemu to pomaga, zależy jaki silny jest poziom stresu, w moim przypadku pomogła dopiero terapia i solidna analiza całego swojego dotychczasowego życia. Ale polecam, takie małe sposoby też mogą wiele zdziałać, jeśli redukuje się nimi początkowy stres.:)
    Pozdrawiam, Włóczykijka :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Facebook