February photo mix!

Jak co miesiąc, mam dla Was podsumowanie lutego na zdjęciach. Tradycyjnie w dzisiejszym wpisie pojawią się zdjęcia z facebook i Instagram, ale także te, które dotychczas nigdzie nie zostały opublikowane:)

Jak minął mi ubiegły miesiąc? Z pewnością pracowicie. Jaka była najlepsze rzecz w lutym? Wykład z profesorem Miodkiem dot. poprawnej polszczyzny dla adwokatów – gdyby tak wyglądały wszystkie wykłady, chodziłabym na każdy z największą chęcią!:)
Niemal każdy dzień wygląda tak samo: kilka godzin w sądzie, zajęcia na aplikacji, szybki obiad, spotkanie z klientem, wykonywanie zlecenia, nauka, trening, wieczorny seans serialowy z K. i przygotowywanie wpisów na bloga. Mimo, że dni są do siebie tak podobne, to na pewno nie są nudne i nie odczuwam ani trochę monotonii;) Lubię ten napięty grafik, ten wyścig z terminami, który czasem jednak przyprawia mnie o bóle głowy (zwłaszcza jeśli chodzi o terminy na studiach…). Przyzwyczaiłam się na nowo do bardzo wczesnego wstawania i jest mi z tym dobrze – czuję się nawet bardziej wypoczęta.
Poza licznymi obowiązkami znajdujemy też czas na spotkania z przyjaciółmi i rodziną. Co czwartek organizujemy u siebie wieczór z grami planszowymi, filmami i dobrym jedzeniem. Któregoś dnia wróciliśmy do domu na jeden dzień, bo stęskniliśmy się za rodzicami, rodzeństwem i dziadkami. Innego dnia wybraliśmy się do Poznania na zakupy, a przy okazji odwiedziliśmy siostrę mojego K. i jej rodzinę. Nasza Hania rośnie jak na drożdżach!
Znaleźliśmy też jeden wolny weekend i wykorzystaliśmy go na pobyt w SPA, w górach. Trochę odpoczęliśmy i nabraliśmy sił i nowej energii na kolejne miesiące, które obfitować będą w wiele różnorodnych wydarzeń. Ja szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać… grudnia! Tak, wiem, że to jeszcze sporo czasu, ale jeśli wszystko się uda, to będzie magiczny miesiąc. A uda się, musi!:)

Tymczasem zapraszam Was na ogromną ilość zdjęć – starałam się dokumentować prawie każdy moment. Miłego dnia!:)

Luty niestety zaczęłam w łóżku, ze stosem chusteczek i leków. Jednak jak widać, nie było mi wcale tak źle;)

Nauka, nauka. Duuużo nauki.

Odwiedziny w Poznaniu i nasza urocza kruszyna – Haneczka! <3 Do tego poranne zabawy z jej starszym bratem – Bartkiem;)

Weranda w Starym Browarze – najlepsze jedzenie na świecie!

A nasze domowe jedzenie wcale nie gorsze;)

Każdy dzień spędzam jak w bajce – mój K. traktuje mnie jak księżniczkę!

W Poznaniu kupiłam sobie książkę dot. Coachingu. Jestem na etapie poważnych przemyśleń, czy nie spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Mam nadzieję, że ta książka pomoże mi rozwiać wszelkie wątpliwości.

Nowa gra – Wsiąść do Pociągu – okropnie wciąga!

Małe przyjemności;)

Słodkie i spokojne wieczory:)

Nowości.

Lutowe sesje.

Lutowy remont w mieszkaniu…

Lutowe doprowadzanie się do porządku;)

Mój K. jako wierny kibic i jako zmęczony tenisista:)

Weekend w górach:)

Małe sprawy, a cieszą. Mój wpis o Toruniu polecany przez redakcję blog.pl, oraz odpowiedź na mój komentarz u jednej z ulubionych blogerek – jakoś tak miło się robi:)

Na dziś to już wszystko, kolejne podsumowanie już za miesiąc. A coś czuję, że marzec będzie bardzo kolorowy:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Facebook