Tajemniczy kościółek w Pisarzowicach!

Dzisiaj opowiem Wam o moim miejscu. Miejscu, do którego jadę kiedy mam zły humor, kiedy mam coś do przemyślenia, jakieś decyzje do podjęcia. Miejscu, w którym spędziłam kilka romantycznych randek, które było punktem kilku szalonych wycieczek i w którym za każdym razem na ciele czuję dreszcze.
W tym miejscu nie zawsze jestem sama, bo ma ono w sobie taką moc, że przyciąga wiele osób. Panny Młode przyjeżdżają tu na sesje ślubne, bo plener jest jak z bajki. Ciekawi świata ludzie przyjeżdżają tu zrobić kilka zdjęć i nakręcić filmiki, by opowiedzieć historię tego miejsca.
To teraz uruchomcie wyobraźnię i przenieście się ze mną do opuszczonego, niszczejącego kościółka. By tam dotrzeć musimy nieco zboczyć z drogi nr 449, która prowadzi z Ostrzeszowa do Sycowa (i odwrotnie) i znaleźć się w maleńkiej wiosce Pisarzowice. Jest to w pobliżu granicy województwa dolnośląskiego z wielkopolskim.
Kościółek, a raczej jego ruiny, otoczony jest lasem, co dodaje mu aury tajemniczości i grozy. Mimo, że niszczeje on z zatrważającą prędkością, jego serce nadal bije. Za każdym razem gdy przekraczam jego próg i zamykam oczy, czuję jakbym przeniosła się w inny wymiar. To niesamowite miejsce.
Obiekt ten powstał w latach 1901-1902 według projektu Arnolda Hartmana, na polecenie księcia Gustawa Biron von Curland (1859-1941), wolnego pana stanowego Sycowa. Legenda głosi, że książę polecił budowę kościoła ze względu na przedwcześnie zmarłego syna. Ponoć Wilhelm – syn księcia, spadł z konia i zmarł właśnie w miejscu, w którym stoi kościół.
Architektura świątyni wyraźnie nawiązuje do budownictwa sakralnego pełnego średniowiecza, do stylu romańskiego. Jako budulca użyto różnokolorowych granitów oraz czerwonego piaskowca. Wykańczanie wnętrz kościoła trwało aż do 1912 r., a wśród jego wyposażenia znalazły się m.in. wysadzana szlachetnymi kamieniami kazalnica oraz dębowe konfesjonały i klęczniki. Obiekt był znany jako Prinz Wilhelm Gedachtniskirche i służył jako świątynia parafialna okolicznym ewangelikom.
Patrząc na to co pozostało, aż trudno w to uwierzyć.
W 1945 roku oddział milicji wysadził drzwi piwniczne w poszukiwaniu niedobitków armii hitlerowskiej. Po tym zdarzeniu okoliczne parafie przeniosły ławy oraz dzwon do Mąkoszyc, a organy do Mikorzyna, dzięki czemu można oglądać je do dzisiaj, a duch starego kościoła ewangelickiego istnieje rozproszony po okolicy.
Przykre jest to, że o kościół nikt już nie dba. Stoi samotnie i powoli odchodzi w zapomnienie. Czasy świetności ma już dawno za sobą. Ostatnio zawaliła się jedna wieża i jej gruzy tylko dodały grozy.
Był też okres kiedy kościółek był zabity deskami i nie można było do niego wejść. Teraz znowu stoi otworem i zaprasza w swoje skromne już progi. A chętnych na odwiedziny jest naprawdę wielu. To nic, że wchodzisz na własne ryzyko. Taki dreszczyk emocji tylko dodaje uroku.
Jeśli kiedykolwiek będziecie w okolicy Pisarzowic to polecam wybrać się w to magiczne miejsce. Dla mnie jest ono na szczycie listy moich najwspanialszych miejsc.

Making of;)

A na koniec krótki filmik o kościółku:

  1 comment for “Tajemniczy kościółek w Pisarzowicach!

  1. ~Goga
    17 kwietnia 2015 o 17:43

    Byłam tam parę razy i też bardzo mnie urzekło. Tajemnicze a zarazem romantyczne miejsce. Wielka szkoda, że tak piękny i unikatowy kościół niszczeje dosłownie z dnia na dzień :-( mam nadzieję, że kiedyś znajdą się odpowiedni ludzie, którzy docenią ten niezwykły zabytek i będą miały wpływ na to aby go uratować. P.S. Świetne fotografie i filmik, pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • Facebook